Jakie organizacje mogą dostać 1,5 proc. podatku. W rozliczeniu podatku PIT w 2023 r. podatnicy mogą przekazać 1,5 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Do tej pory część podatku, którą można było w ten sposób dysponować wynosiła 1 proc. Komu można przekazać 1,5 proc. podatku? MILTON FRIEDMAN - cytaty • Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. • Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów. Na podst.: inflacja-najwyzsza [Paaanie, zabrała, to ona nasz pieniądz. A głos – dała..] ===== Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał, że inflacja w lutym wyniosła 18,4 proc. Jest to wskaźnik najwyższy od grudnia 1996 roku. Głos w sprawie podatku inflacyjnego zabrała minister finansów Magdalena Rzeczkowska. 2022-09-15 04:34. Edytuj Prawdziwa wolność, to wolność od grzechu. Wiem, wiem. Nie to Alberto miał myśli ;-) (1) Znalazłem odpowiedni cytat na dzisiejsze czasy " Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy" Milton Friedman. Proszę o RT. Milton Friedman: "Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy." #inflacja. 15 Mar 2023 22:13:03 RT @Morgenstern616: Zanim jutro wysłuchasz kolejnych kłamst Morawieckiego pamięta: "Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy" - Milton Friedman Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Milton Friedman Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów. N o nie, nie przewiduję tego – rzucił w Radiu Plus wicepremier Jacek Sasin zapytany, czy inflacja dojdzie do 20 proc. W maju, jak podał wstępnie GUS, wskaźnik cen towarów i usług Jeżeli te faktury dokumentują sprzedaż zwolnioną z VAT, w miejscu stawki VAT zamieszcza się określenie „zw”. Najważniejszą różnicą pomiędzy „stawką zw” a VAT 0% jest możliwość rozliczania podatku VAT od zakupów. Sprzedaż z zerową stawką podatku, opisana powyżej, pozwala przedsiębiorcy na rozliczanie podatku od Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. ~Milton Friedman #ekonomia #pieniadze #podatki #gospodarka Wyplusijmy proszę i pokażmy Morawieckiemu i Glapińskiemu że doskonale wiemy w co z nami grają, niech wiedzą że ich z tego rozliczymy. Będziemy pamiętać im to. OC3h. Realizacja "Nowego Ładu" - czyli bolszewickich postulatów Jarosława Kaczyńskiego, wymierzonego w Polaków, którzy mają płacić 40% podatku, będzie kosztowało Polskę odpływ wykształconych i energicznych Polaków za granicę. W 2021 roku "Dzień Wolności Podatkowej" przypadł na 22 czerwca, czyli w 173. dniu roku. Na opłacenie wszystkich danin, czyli podatków i opłat, które są przymusowe niezależnie od tego, jak się nazywają, pracowaliśmy 172 dni z 365, czyli o 12 dni dłużej niż w 2020 r. W 2022 roku dzień wolności podatkowej wydłuży się o kolejne 30 dni, co oznacza, że PIS sprowadził Polaków do roli w charakterze niewolników. Od początku tego roku tzw. Polski Ład nastręcza mnóstwo kłopotów, zwłaszcza z wyliczeniami pensji i zaliczek na podatek dochodowy. Stało się tak z powodu znacznego skomplikowania sposobu obliczania tego podatku. Z jednej strony wprowadzono wyższą kwotę wolną w PIT i tzw. ulgę dla klasy średniej, z drugiej zaś zakazano odliczania składki zdrowotnej. W nowym złożonym algorytmie obliczania PIT dla pracowników zaszyfrowano wysoką stawkę. „Rzeczpospolita” z pomocą ekspertów podatkowych przeanalizowała ten nowy algorytm. Pokusiliśmy się o sprawdzenie, jakich zabiegów w prawie podatkowym należałoby dokonać według „starego”, ubiegłorocznego modelu, by uzyskać taki sam efekt. Okazuje się, że dzisiejszy poziom obciążeń podatkowych można było osiągnąć – bez dodatkowych komplikacji – po prostu nieznacznym podniesieniem kwoty wolnej oraz wprowadzeniem niemal 40-proc. stawki dla pracowników zarabiających powyżej 12,8 tys. brutto. Realne obciążenie takich osób wynosi właśnie tyle, choć teoretycznie ich pensje podlegają stawce 32 proc. Jak zauważa Jarosław Neneman, ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego, doszło do realnej podwyżki podatku dlatego, że rządowy przekaz o podniesieniu kwoty wolnej do 30 tys. zł był kłamstwem. – Już od pierwszego zarobionego złotego płacimy 9-proc. podatek na NFZ – przypomina Neneman. Jego zdaniem krańcowe obciążenie najwyższych pensji może nawet przekroczyć 40 proc. Z wyliczeń fachowców wynika, że rząd Mateusza Morawieckiego Polskim Ładem faktycznie przywrócił 40-proc. stawkę PIT, którą 16 lat temu zniósł… rząd Jarosława Kaczyńskiego. Tę ukrytą podwyżkę PIT rozszyfrował także rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek. W wysłanym w czwartek piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego domaga się wyjaśnień i zwraca uwagę szczególnie na aspekt składki zdrowotnej. „Czy funkcjonujący od 1 stycznia 2022 r. mechanizm naliczania składki zdrowotnej jest rozwiązaniem celowym, czy też wynika z przeoczenia tej kwestii w toku prac nad reformą? – pyta RPO. 40-proc. stawka PIT dla najlepiej zarabiających obowiązywała w polskich przepisach do końca 2008 r. (choć wtedy były inne progi powodujące płacenie wyższej stawki). Zniesiono ją ustawą uchwaloną w listopadzie 2006 r., za czasów rządów PiS. Ministrem finansów była wówczas Zyta Gilowska, a premierem – Jarosław Kaczyński. – Zmiany podatkowe dokonywane w ciągu ostatnich 30 lat były bardzo różne od strony merytorycznej, ale na ogół wprowadzane w sposób przemyślany, najczęściej bez zbędnych komplikacji systemowych. Tzw. Polski Ład jest zaprzeczeniem tej tradycji, stąd też wprowadził on do systemu podatkowego chaos totalny – ocenia Jarosław Neneman, który trzykrotnie pełnił funkcję wiceministra finansów odpowiedzialnego za prawo podatkowe. 39,75 proc. wynosi realna stawka PIT od pracowników zarabiających powyżej 12,8 tys. zł miesięcznie Zachłanność fiskusa: Chłop pańszczyźniany był mniej uciskany podatkami niż współczesny obywatel, który płaci podatki nawet za deszcz. Gospodarując na łanie dzierżawionej ziemi (łan to od 17 do 24 hektarów), musiał pracować za darmo na pańskim polu 4 dni w tygodniu, ale jeżeli miał liczną rodzinę, to wystarczył dzień. Dodając do tego pogłówne, podymne, czy dziesięcinę, wychodzi, że i tak całkiem nieźle mu się żyło. Podatków płacił mniej niż my dzisiaj. Ówczesny symboliczny podatek od głowy to obecnie dochodowy, zgodnie z którym im więcej zarobisz, im jesteś bardziej pracowity, zaradny, zdolny, tym więcej musisz oddać władzy. Podymne dzisiaj płacimy w postaci podatku od nieruchomości. Myto również nie zniknęło. Dziesięcinę na Kościół także oddajemy, czy tego chcemy czy nie, tylko inaczej się nazywa. Przeciętny Polak pracuje tylko na same podatki do lipca, czyli ponad pół roku. Chłop pańszczyźniany, ten bogaty, z liczną rodziną, pracował nie więcej niż półtora miesiąca, by zadowolić finansowe wymagania swego pana. Obecnie oprócz podatków bezpośrednich, gnębieni jesteśmy jeszcze pośrednimi, jak VAT czy akcyza. Wyzyskiwany chłop ich nie płacił. Życie było więc dla niego tańsze niż dla nas. Za pług, konia, koło czy garnek, naftę do lampy płacił tyle ile towar ów był wart. Władza nie dorzucała wtedy do ceny każdego towaru czy usługi 23 procent podatku VAT i drugie tyle akcyzy. Tą ostatnią obłożone są nie tylko futra, alkohol czy tytoń, ale także węgiel, energia elektryczna, kosmetyki, gaz a nawet karty do gry. Powie ktoś, że chłop był niewolnikiem przypisanym do ziemi. Zgoda. Tyle że my jesteśmy niewolnikami ZUS, NFZ i podatków, których jest około 20. Nasi władcy opodatkowali nawet to, że oddychamy - taksą klimatyczną. Każdy, kto zechce żyć i pracować nie płacąc ich, zostanie srogo ukarany. Władza zabierze mu wszystko, czego się dorobił, a na koniec wsadzi do więzienia. Jednocześnie chcąc się leczyć, uczyć i tak musimy za to płacić. "Chłop pańszczyźniany pracował więc dla pana feudalnego na początku XVI wieku 52 dni W roku, a później 104 dni. I to był feudalny wyzysk. My na początku XXI wieku pracujemy dla Najjaśniejszej Rzeczpospolitej zarządzanego przez bolszewików z PIS 2/3 roku i to jest rzekoma sprawiedliwość społeczna lansowana przez Kaczyńskiego. I Inflacja 10% Nie zapnijmy o inflacji 10%. Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy. Jeśli państwo nie dokona bezpośredniego zaboru Twoich oszczędności, to zrobi to przy pomocy inflacji - czyli dodrukuje puste pieniądze, za które kupisz mniej. Co to jest inflacja? Inflacja w Polsce 2019? Jaka jest rzeczywista inflacja?Najniższa krajowa ciągle rośnie, mamy coraz więcej pieniędzy, ale możemy kupić tyle samo, a nawet mniej. To właśnie wina inflacji, czyli ukrytego podatku.„Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy.”Milton FriedmanSpis treści:1 Co to jest inflacja?2 Przyczyny inflacji:3 Rodzaje inflacji4 Skutki Negatywne skutki inflacji: Pozytywne skutki inflacji:5 Jak sprawdzana jest inflacja w Inflacja Inflacja Koszyk konsumenta stale się zmienia6 Jaka jest rzeczywista inflacja w Polsce? Jak powinna być liczona rzeczywista inflacja? Siła gospodarki, a ilość pieniądza na Jaka będzie inflacja w 2020 roku?Co to jest inflacja?Inflacja to spadek wartości pieniądza w czasie, czyli spadek siły nabywczej pieniądza. Jeżeli inflacja wynosi 2% w skali roku, to 100 zł, które teraz jest warte 100 zł, za rok będzie mieć realną wartość 98 zł, chociaż dalej będzie to banknot o nominale 100 zł. Podsumowując, za tą samą ilość pieniędzy kupimy mniej dóbr w następnym inflacji jest deflacja, czyli wzrost sił nabywczej inflacji:Zwiększona emisja pieniądza:Nadmierna ilość drukowanego pieniądza przez bank centralny oraz kreacja pieniądza przez banki podaży:Występuje w przypadku katastrofy albo braku np. w przypadku suszy cena żywności wzrasta, przez co kupimy mniej za tą samą ilość gotówki. Drugim przykładem może być wzrost ceny ropy, która wykorzystywana jest do transportu, a produkty muszą trafić z fabryki do budżet państwa:Państwo ma większe wydatki niż inflacjiPełzająca: nie więcej niż 5% w skali roku;Krocząca (umiarkowana): 5-10% w skali roku;Galopująca: powyżej 20% w skali roku;Hiperinflacja: powyżej 150% w skali roku, dobrym przykładem jest sytuacja w Wenezueli, gdzie inflacja wynosi 32,9 mln proc. w skali roku!Skutki inflacjiNegatywne skutki inflacji:Osoby, które oszczędzają pieniądze i ich nie inwestują, są stratne, ponieważ ich oszczędności są warte z roku na rok coraz mniej;Spadająca jakość życia osób najuboższych, ponieważ nominalnie zdobywają tyle samo pieniędzy, ale ich wartość jest niższa;Brak stabilności w prowadzeniu działalności gospodarczej. Przez wzrost cen np. restauracje muszą drukować nowe menu, których produkcja też kosztuje. Takie wydatki są nazywane kosztami skutki inflacji:Zwrot długu po niżesz wartości pieniądza;Pozytywne skutki inflacji odczuwa głównie państwo, ponieważ spadek pieniądza zmusza do większych wydatków, a większe wydatki to szybszy rozwój sprawdzana jest inflacja w PolsceBudynek Głównego Urzędu Statystycznego, AL. Niepodległości 208, Warszawa, Fot. Jacek Łagowski/Agencja GazetaSprawdzaniem inflacji w Polsce zajmuje się GUS, czyli Główny Urząd Statystyczny. Inflacja jest dzielona na inflację bazową oraz wskaźnik inflacji CPI (Consumer Price Index).Inflacja CPIBadanie inflacji CPI zaczyna się od losowania gospodarstw domowych. Badanie jest dobrowolne, więc często ankieterzy nie są wpuszczani do domów. Głównie przez osoby zamożne, które tłumaczące się brakiem czasu oraz osoby starsze ze względu na brak zaufania. Udział w badaniu bierze około 40 tys. gospodarstw domowych. Badani dostają dzienniczki, w których notują dokładnie wszystkie swoje codzienne wydatki przez jest zapisywać swoje wydatki, nawet jeżeli nie bierzemy udziału w żadnym badaniu, ponieważ to pomaga w oszczędzaniu podstawie dzienniczków tworzone są koszyki wydatków dla sześciu typów gospodarstw:Pracowniczych;Rolników;Pracujących na własny rachunek;Emerytów i wszystkich grup dzielone są na kategorie: żywność, napoje, używki, rekreację, rozrywkę, restauracje oraz hotele. Na podstawie tych kategorii wyliczane są wydatki dla przeciętnego gospodarstwa Budżetu Gospodarstw Domowych (BBGD) pozwala określić, ile rodacy wydają oraz jakie produkty mają największą wagę w koszyku istotność danego produktu dla konsumenta. Jedne produkty jak chleb kupujemy częściej, a inne takie jak np. baterie kupujemy nie opiera się tylko na zapisach w dzienniczkach badanych gospodarstw, ale również je weryfikuje. Sprawdzane są ceny produktów i usług z punktów w 208 rejonach BazowaInflacja bazowa jest długoterminową prognozą inflacji, natomiast nie sprawdza się w krótkoterminowych prognozach. Nie uwzględnia ona szoków podażowych, czyli przyczyn, które mają chwilowy wpływ na (Narodowy Bank Polski) wylicza inflację bazową, czerpiąc dane z badań GUS-u nad inflacją bazowa dzieli się na cztery kategorie:Inflacja bazowa po wyłączeniu cen administracyjnych:Ceny, które są ustalane przez państwo, a nie prywatne instytucje np. kanalizacja, woda, bazowa po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych:Nieuwzględniane są ceny, które mają dużą zmienność ze względu na szoki gospodarcze albo sezonowość np. owoce, warzywa, mięso, paliwa, gaz, opłaty, dostęp do internetu, usługi bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii:Nieuwzględniane są ceny wrażliwe np. na chwilowe słabsze plony albo wzrost cen producentów ropy naftowej;15% średnia obcięta:Nie są liczone grupy produktów, których ceny wzrosły lub spały o 15% zarówno do poprzedniego miesiąca, jak i analogicznego miesiąca ubiegłego konsumenta stale się zmieniaNajczęściej kupowane auto w 1975 roku oraz najczęściej kupowane auto w 2019 rokuProdukty badane przez GUS ciągle są zmieniane ze względu na postęp technologiczny. Jedne produkty znikają, a inne się pojawiają np. telewizory czarno białe, zostały zastąpione kolorowymi, a fiat 126P został zastąpiony przez Toyotę Yaris. Jest to główny problem w obliczaniu inflacji, ponieważ płacimy więcej za produkty, ale również te produkty są lepsze. W celu związania tego problemu główny urząd statystyczny dobiera produkty zastępcze, czyli telewizor czarno biały zastępuje telewizorem kolorowym nie jest w stanie kontrolować wszystkich produktów, dlatego bada tylko/aż 1400 produktów dostępnych na polskim dokładnie produkty są badane przez GUS, jest tajemnicą, w związku z tym wiele ludzi posądza państwowy urząd o sztuczne zaniżanie jest rzeczywista inflacja w Polsce?Aktualnie inflacja według GUS wynosi 2,6%, ale czy tak jest w rzeczywistości? Wszyscy widzimy wzrost cen towarów i usług, dlatego wiemy, że wzrosły zdecydowanie więcej niż 2,6% do roku poprzedniego. W związku z tym państwowy urząd nas oszukuje?Przede wszystkim problem polega w obliczaniu inflacji ze statystyki oraz wyborze produktów przez GUS, które są utajnione. Zazwyczaj utajnienie informacji ma na celu ukrycie niedociągnięć lub przekłamań tak jak w przypadkach piramid finansowych, a jak jest w przypadku Głównego Urzędu Statystycznego?Jak powinna być liczona rzeczywista inflacja?Ekonomiści wciąż spierają się, jak powinna być liczona inflacja, aby była zgodna ze stanem wiele teorii mniej oraz bardziej słusznych, natomiast skupimy się na tej, najbardziej gospodarki, a ilość pieniądza na rynkuAby sprawdzić realną inflację, trzeba porównać dwa wskaźniki:Agregat M3, który informuje nas o ilości pieniądza w gospodarce;PKB (Produkt Krajowy Brutto), który informuje o rozwoju gospodarczym kilka miar pieniądza w obiegu wyrażanych literą M:M0 to pieniądze wyemitowane przez NBPM1 to M0+ pieniądze, które posiadają ludzie w formie fizycznej, jak i na koncie w banku;M2 to M1+ konta oszczędnościowe, lokaty w banku, krótkoterminowe akcje; M3 to M1+M2+ Pożyczki, kredyty, inwestycje w funduszeIm wyższa liczba przy M, tym mniejsza płynność rynek musi być zachowana proporcja pomiędzy coraz większą ilością pieniądza na rynku, a rozwojem pieniądza, a gospodarka się nie rozwija: Inflacja;Gospodarka rozwija się szybciej niż emisja pieniądza: wykresie jest podany przypływ pieniądza M3 oraz PKB Polski od 2007 do 2019 roku w mln komentarzu Artur zwrócił mi uwagę na to, że nie podałem dwóch istotnych informacji:1. Podane wartości M3 są ze stycznia każdego roku;2. Wartości PLN zostały przeliczone na USD po kursie 3,83 PLN/USD, czyli z dnia pisania rok 2018 do roku 2019:PKB z 552,58 mln USD wzrosło do 581,29 mln USD, czyli wzrosło o 5,19%;M3 z 341,93 mln USD wzrosło do 383,05 mln USD, czyli wzrosło o 12,02%;Różnica między wzrostem PKB a ilością pieniądza M3 na rynku to 6,83%, czyli realna inflacja w Polsce z roku 2018 na rok 2019 to około 6,83%.Niemożliwe jest znalezienie tak dobrze oprocentowanej lokaty lub konta oszczędnościowego, aby nie tracić na wartości będzie inflacja w 2020 roku?Według prognoz Citi banku PKB Polski w 2020 roku wzrośnie o 3,7%. Załóżmy optymistycznie, że przypływ gotówki M3 będzie taki sam jak w 2018-2019, czyli 12,02%.Porównując rok 2019 do prognoz na rok 2020:PKB z 581,29 mln USD może wzrośnie do 602,80 mln USD, czyli wzrost o 3,7%;M3 z 383,05 mln USD może wzrosnąć do 424,17 mln USD, czyli wzrost o 10,73%;Wtedy różnica między wzrostem PKB a ilością pieniądza na rynku M3 wyniesie aż 7,03% w 2020 Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. NBP nieugięcie stoi na stanowisku, że szybki wzrost inflacji w Polsce nie jest powodem do zmartwień. Oto powody, dla których jest wręcz przeciwnie. O tym, że ceny wzrosną, jest przekonany szef banku centralnego Adam Glapiński. Oczekuje on, że inflacja osiągnie w tym roku 3 proc., a na początku przyszłego blisko 3,5 proc. Jednak za około 12 miesięcy znowu ma zacząć się zmniejszać. Wystarczy to, by utrzymywać stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie, który utrzymuje się od 2015 roku. Takie założenia są uzasadnione. Prowadzenie luźnej polityki pieniężnej jest popularne wśród banków centralnych najważniejszych gospodarek i jest jednym z najskuteczniejszych narzędzie do stymulowania wzrostu. Złoty umocnił się wobec euro do poziomu nie notowanego od 14 miesięcy, obniżając koszt importu do Polski. Czy narracja Glapińskiego nie jest jednak zbyt optymistyczna? Oto powody, by w nią wątpić: 1. Płacowy boom Napływ pracowników z Ukrainy do Polski od lat zmniejszał niedobór siły roboczej, pomagając przy tym utrzymywać płace i inflację w ryzach. Jednak na pracowników ze Wschodu otworzyły się Niemcy (rozluźniając swoje regulacje prawne), co może sprawić, że aż jedna czwarta pracujących nad Wisłą Ukraińców przeniesie się w ciągu czterech najbliższych lat na Zachód. Ciągle jednak bezrobocie w Polsce znajduje się na bardzo niskim poziomie. 2. Zmiany podatkowe Rząd prawdopodobnie zwiększy obciążenia podatkowe dla największych detalistów i dostawców usług telekomunikacyjnych, na czym zyskają konsumenci. Doprowadzi to jednak do tego, że podniosą oni klientom ceny usług, które w ostatnim czasie były drugim największym czynnikiem napędzającym inflację. Ponadto istnieją oznaki osłabnięcia ostrej konkurencji pomiędzy bankami oraz telekomami. Powinno to doprowadzić do spadku konkurencji cenowej, co odbije się na kieszeni Kowalskiego. 3. Ceny żywności Ceny różnorodnych artykułów spożywczych, w tym ziemniaków i mięsa, skoczyły w górę. Sytuację konsumentów mogą pogorszyć zagrażające wielkości plonów susze oraz wzrost cen mięsa na świecie. Uderzy to mocno w najbiedniejsze gospodarstwa domowe, w których wydatki na żywność stanowią znaczną część rozporządzalnych budżetów. 4. Rynek energetyczny Ceny energii ciągle są ważnym czynnikiem, który może napędzić inflację. Jej koszty dla średnich i dużych przedsiębiorstw zostaną zderegulowane w 2020 roku, co zwiększy zmienność cen. Trudno powiedzieć, jakie koszty zużycia energii poniosą konsumenci, bowiem rząd zamroził ceny i w tym roku wzrostów nie będzie. Pomogło to znacznie NBP, ale w przyszłym roku sytuacja może znacząco się zmienić. 5. Regionalny trend Polska gospodarka rosła imponująco w ostatnich latach, utrzymując przy tym inflację na niskim poziomie, co umożliwiło bankowi centralnemu utrzymywanie niskich stóp procentowych. Jednak ten okres dobiega końca. Polska inflacja znacznie wzrośnie z opóźnieniem wobec innych krajów regionu. Komisja Europejska prognozuje, że w krajach Europy Wschodniej inflacja przyśpieszy tylko nad Wisłą. Również bankowi ekonomiści spodziewają się szybkiego wzrostu cen. Ekonomiści Santander Bank Polska szacują, że na początku 2020 roku zbliży się do 4 proc. Uważają jednak, że nawet w przypadku realizacji takiego scenariusza jest mało prawdopodobne, by NBP podniosło stopy jeszcze w tym roku. Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Czym jest inflacja i deflacja? Film. W mediach często możemy usłyszeć, że inflacja cieszy rząd jako dodatkowa, niejako ukryta forma opodatkowania. Czy jednak wzrost cen możemy zakwalifikować jako nowy rodzaj daniny publicznej ?Podatki a prawo W praktyce najczęściej stosowaną definicją podatku jest, ta która została wskazana w postanowieniach Ordynacji podatkowej[1]. Przepisy ustawy wskazują, że podatkiem jest świadczenie pieniężne (tj. wyrażone w pieniądzu), które jest:– publicznoprawne – tj. uiszczane na rzecz podmiotu reprezentującego szeroko rozumiane państwo może być więc to Gminy jak ma to miejsce w przypadku podatku od nieruchomości czy też rząd np. w przypadku podatku VAT [2]– nieodpłatne – co oznacza, że jego uiszczenie nie daje żadnych podstaw do dochodzenia roszczeń od państwa czy od jednostek samorządu terytorialnego [3], podatnikowi z tytułu samej zapłaty podatku nie przysługuje więc możliwość żądania świadczeń np. w postaci emerytury czy zasiłku– przymusowe – państwo egzekwując podatki można stosować wobec podatnika przymus np. w postaci egzekucji z jego majątku czy też „potrącenia” (np. z nadpłaty z podatku dochodowego)– bezzwrotne – co oznacza, że jeśli podatek nie został nadpłacony, nie podlega zwrotowi. Cecha ta odróżnia podatki od należności związanych z kredytami czy pożyczkami, które muszą być zwrócone w pewnym okresie[4]Podatki mogą być ponadto nakładane tylko w formie ustawy. Żeby dane świadczenie mogło być nazywane podatkiem powinno zatem posiadać wszystkie wyżej wymienione cechy łącznie. Nie wydaje się więc, żeby inflacja mogła być zaliczana do omawianej grupy. Z drugiej strony w praktyce funkcjonuje duże szersze pojęcie daniny publiczne, które nie zostało nigdzie wprost zdefiniowane. Konstytucja pośrednio wskazuje, że są to świadczenia powszechne (dotyczą więc potencjalnie wszystkich obywateli) oraz pełniące funkcję fiskalną (dostarczającą środki państwu na jego potrzeby).Omawianą kwestię reguluje również Ustawa o finansach publicznych [5], która wskazuje, że środkami publicznymi są między innymi dochody publiczne, a wśród nich w pierwszej kolejności daniny publiczne, do których zalicza się podatki, składki, opłaty, wpłaty z zysku przedsiębiorstw państwowych [6]. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że przytoczone definicje nie pomagają nam w żaden sposób a jedynie wprowadzają szereg kolejnych niezrozumiałych i nieostrych pojęć. Dlatego też należy pamiętać, że państwo (rząd) pozyskuje środki na swoją działalność na wiele różnych sposób. Rozróżnienie w ramach danin publicznych min. na wyżej wymienione składki i opłaty ma charakter czysto „prawno-techniczny”. Z perspektywy przeciętnego obywatela co do zasady bez znaczenia jest dla czy uiszcza on podatek czy też opłatę (w rozumieniu ustawy o finansach publicznych). Statystycznego Kowalskiego najbardziej obchodzi ile i w jakiej wysokości będzie musiał płacić daniny na rzecz państwa. Wymienione cechy czy też rozróżnienia są więc raczej istotne na gruncie rozważań teoretycznych [7]. Najprościej można stwierdzić, na potrzeby naszych rozważań, że daniny publiczne są świadczeniami uiszczanymi (potocznie opłacanymi) na rzecz Państwa pod przymusem i nakładanymi wyłącznie w drodze ustawy. Wydaje się więc, że inflacja nie może być z perspektywy prawnej uznawana zarówno za daninę publiczną jak i za Państwo zarabia na inflacji ?Inflacja, którą skrótowo można określić jako ogólny wzrost cen ma istoty wpływ na wynik budżetowy państwa. Po pierwsze zwiększa ona znacznie wpływy z tytułu samych dochody VAT z tytułu sprzedaży warzyw i owoców wynoszą przy założonej zerowej inflacji 1 000 000 zł. Wzrost cen tego produktu w danym roku wyniósł 3 % oraz nie wpłynął na rezygnację konsumentów z jego zakupu. W takim przypadku dochody budżetowe powinny być wyższe o zł..Oczywiście powyższe przykład nie ma zbyt wiele wspólnego z praktyką, gdyż w ustawach budżetowych raczej nie zakłada się zerowej inflacji. Ponadto często wzrost ceny danego produktu wpływa na wielkość popytu oraz zmniejsza zakupy drugie większe wpływy do budżetu zwiększają też finalnie wynik w zakresie PKB. Górny limit generowania długu publicznego przez rząd jest właśnie określany w odniesienie do poziomu tego wskaźnika. Wzrost PKB pozwala więc państwu na zwiększenie jego podręcznikowych przykładach wzrost inflacji powinien skłonić bank centralny ( w Polsce Radca Polityki Pieniężnej) do podwyższenia stóp procentowych. W aktualnie obowiązującej sytuacji NBP pomimo wzrostu cen przekraczającego tzw. cel inflacyjny[8] obniżył jednak wszystkie stopy. Podyktowane jest to z jednej strony dążeniem to przeciwdziałania skutków pandemii koronawriusa. Z drugiej wynika to z występującego obecnie w trendach polityki monetarnej swoistego renesansu interwencjonistycznego podejścia do gospodarki. Pogląd taki zakłada, że państwo (w tym również bank centralny) powinny stymulować wzrost gospodarczy nawet kosztem zadłużenia, które ma zostać rzekomo „skonsumowane” przez przyszły rozwój wywołany działaniami rządu. W moim przekonaniu takie podejście jest co najmniej dyskusyjne, bo inflacja najbardziej uderza w osoby oszczędzające i demotywuje społeczeństwo do jakiejkolwiek „akumulacji kapitału”. Z perspektywy wyników budżetowych najważniejsze jednak jest, że niższe stopy umożliwiają rządowi na zadłużania się niższym kosztem (niższa rentowność obligacji skarbowych oznacza, że państwo musi płacić niższe odsetki). Biorąc pod uwagę aktualnie dominujący pogląd wśród większości członków Rady Polityki Pieniężnej możemy spodziewać się, że wzrost inflacji (lub utrzymanie jej na względnie wysokim poziome) oraz pogorszenie się koniunktury gospodarczej mogą skłonić ją do dalszej obniżki stóp drugiej strony inflacja wpływa również pośrednio negatywnie na budżet państwa. Wzrost cen obniża ocenę wizerunkową rządu u wyborców. Wyższe ceny wpływają też negatywnie na wyniki spółek skarbu państwa, które ogrywają istotną rolę na polskim rynku kapitałowym ( w indeksie WIG20 aż 11 spółek kontrolowanych jest przez państwo).Czy inflacja może być więc uznana za ukryty podatek ?Tak jak wyżej wskazaliśmy wszelkie podatki oraz daniny publiczne powinny zostać wprowadzone w drodze ustawy. Z formalnego punktu widzenia, sam fakt, że „podatek inflacyjny” nie został uregulowany ustawowo może być argumentem za tym, aby wzrostu cen nie uznawać za świadczenia na rzecz państwa z perspektywy prawnej. Z drugiej strony np. eksperci Centrum Adama Smitha wskazują,[9] że inflacja jest podatkiem, który niejako ominął procedury. Pogląd taki otwiera pole do ciekawej dyskusji na temat konieczności rozszerzenia pojęcia podatków oraz danin publicznych o działania, które nie zostały bezpośrednio uregulowane w ustawie. W moim przekonaniu wzrostu cen bez wątpienia może zostać uznany za realne obciążenie obywateli w rozumieniu ekonomicznym, na którym pośrednio zyskuje państwo. Możliwość zaliczenia inflacji do podatków wymagałby jednak zmiany ustawowych pojęć oraz aktualnego podejścia nauki prawa finansowego do tego Tj. art. 6 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa[2] Oczywiście część środków uzyskanych z VAT trafia wtórnie z budżetu państwa do samorządów w ramach subwencji[3] Etel Leonard (red.), Ordynacja podatkowa. Komentarz aktualizowany, 2020 Lex[4] Op. cit Etel…[5] Art. 5 Ustawa z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych[6] D. Antonów, Cechy danin publicznych w polskim systemie prawa, Uniwersytet Wrocławski 2016 r.[7] Oczywiście finalnie, to czy Kowalski będzie opłacał podatek, opłatę czy też składkę może mieć znaczenie dla kwestii jaką ustawę należy stosować.[8] Czyli pożądany poziom cen, w Polsce jest to 2,5% +/- 1 punkt procentowy[9] Tak np. Andrzej Sadkowski w wywiadzie opublikowanym pod adresem: