Andrzej Szajewski (ur. 10 listopada 1937 r. w Warszawie, zm. 6 lipca 1999 r. tamże) – polski aktor. Zadebiutował 13 czerwca 1960 r. Jego pierwszą rolą filmową był udział w 1961 r. w filmie Tarpany. W tym samym roku ukończył PWST w Warszawie. Wybrana filmografia. Jerzy Kardas w Czerwonych beretach ; Robert w Brylantach pani Zuzy Zmarł gitarzysta, założyciel TSA Andrzej Nowak. 5 stycznia 2022, 07:35. Andrzej Nowak zmarł 4 stycznia w wieku 62 lat. / Facebook / Andrzej Nowak. Gitarzysta, kompozytor, producent, założyciel zespołów TSA i Złe Psy Andrzej Nowak zmarł w wieku 62 lat - poinformowali bliscy artysty we wtorek na jego profilu na portalu społecznościowym. Ludwik Mierosławski herbu Leszczyc (ur. 17 stycznia 1814 w Nemours, zm. 22 listopada 1878 w Paryżu) – polski generał, pisarz i poeta, teoretyk wojskowości, działacz polityczny i niepodległościowy, wynalazca, członek Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, przywódca dwóch powstań w Wielkopolsce w 1846 (desygnowany na przyszłego 07:00 WSTAWAĆ! - Andrzej Szajewski. 09:00 DZIECI MAJĄ DZIECI - Lidia Piechota. 11:00 JESTEŚMY W EDERZE - Maciek Nowak. 13:00 CENTRUM ENERGETYCZNE - Bartek Szymocha. 15:00 WSZYSTKIE PŁYTY RADIOSPACJI. 17:00 WINDĄ NA SZAFĘ - Paweł Paulus Mazur & Krzysztof Siemak. 18:00 KANAŁ ORŁOSIA - Paweł Sito na żywo u Macieja Orłosia na yt Szajewski scris invers: Ikswejazs Cuvântul conține 9 litere - 33.33% vocale și 66.67% consoane. Anagrame: Swikajsez Ejsakziws Greșeli frecvente in scriere: Szojewski Sszajewski Szajewsky Szajevvski Szajewskj Szaiewski Szajewske Szajewskia Sazjewski Szajewsik Szajewksi W wieku 74 lat odszedł Andrzej Precigs. O śmierci aktora, który przez lata wcielał się w "M jak miłość" w postać Zbigniewa Filarskiego, ojca Kingi Zduńskiej, Nie żyje Benedykt XVI. Emerytowany papież, poprzednik Franciszka na tronie Kościoła Rzymskokatolickiego zmarł w wieku 95 lat. Urodzony w Niemczech jako Joseph Ratzinger był pierwszym papieżem od XV… Zmarł Andrzej Różycki, twórca legendarnej toruńskiej grupy Zero-61. Toruń 17.12.2021, 13:26. Grzegorz Giedrys. Nie żyje Andrzej Różycki. Artysta zmarł 12 grudnia 2021 roku. Na zdjęciu pozuje na tle swojej ostatniej wystawy, która odbyła się w czerwcu w czasie Fotofestiwalu 2021 (Fot.Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl) Toruń. KK. Andrzej Urbański nie żyje. Znany dziennikarz, były prezes Telewizji Publicznej, publicysta oraz były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego zmarł w wieku 62 lat. Andrzej Urbański od kilku lat zmagał się z ciężką chorobą. W 2014 roku dziennikarz przyznał, że lekarze wyryli u niego tętniaka mózgu. W ostatnich latach życia Andrzej Trzaskowski, prywatnie nałogowy palacz, walczył z rakiem płuc, przez co niemal zupełnie wycofał się z życia muzycznego. Ostatni raz wystąpił w 1996 r. w Teatrze Buffo. Zmarł 16 września 1998 r. w Warszawie, gdzie spoczął na Powązkowskim Cmentarzu Wojskowym. rz1f. Po ciężkiej chorobie zmarł były wojewoda białostocki, dr n. med. Andrzej Gajewski. Urodził się w 1944 r. Był lekarzem radiologiem, wykładowcą akademickim, politykiem. W lutym 1994 r. został wicewojewodą białostockim, a w kilka miesięcy później - wojewodą. Sprawował tę funkcję do 1997 r. Pracował też na białostockiej uczelni medycznej, był dyrektorem podlaskiego oddziału nas na Twitterze:Follow na bieżąco. POLUB NAS na Facebooku:Gazeta Współczesna Kandydat Samoobrony na senatora z okręgu podlaskiego mieszkał w Augustowie i startował z okręgu, który obejmuje powiaty augustowski, grajewski, kolneński, łomżyński, moniecki, sejneński, suwalski, zambrowski oraz Łomżę i Suwałki. Polityk zajmował drugie miejsce na liście "W imieniu władz Związku i Partii, biura ZZR Samoobrona, kolegów, sympatyków i znajomych składamy szczere kondolencje dla rodziny Andrzeja Chmielewskiego, który r. zmarł w wieku 59 lat. Niech spoczywa w spokoju" - napisał przewodniczący partii i ZZR Samoobrona Lech Kuropatwiński. Andrzej Chmielewski był jednym z czołowych działaczy Samoobrony. Był przewodniczącym tej partii w województwie podlaskim i wiceprzewodniczącym Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona. Od 2006 do 2007 roku był wicemarszałkiem województwa podlaskiego. W roku 2018 znalazł się na liście komitetu SLD Lewica Razem do sejmiku województwa. Ze względu na śmierć polityka, Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Białymstoku wstrzymała drukowanie kart do głosowania w okręgu nr 59 do Senatu. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, jeśli skreślenie nazwiska kandydata na senatora nastąpiło w związku ze śmiercią, zgłaszający ma możliwość zgłoszenia nowego kandydata, najpóźniej w 15 dniu przed dniem wyborów. Zgłoszenie nowego kandydata nie wymaga kolejnej zbiórki podpisów, co konieczne jest przy zgłaszaniu kandydatów na senatora. Po śmierci Andrzeja Chmielewskiego, o mandat senatorski w okręgu nr 59 ubiegają się Zenon Białobrzeski (PSL), Kornel Morawiecki (PiS) oraz Janusz Wasilewski (Kukiz'15 do Senatu). W poniedziałek 25 maja zmarł lekarz Andrzej Szaniawski, niesłusznie aresztowany w 2006 roku pod zarzutem wzięcia łapówki. Choć sąd uniewinnił go w 2012 roku, mężczyzna miał nigdy nie powrócić do zdrowia po miesiącach spędzonych w areszcie wydobywczym. Przez „Newsweeka” i „Gazetę Wyborczą” Szaniawski opisywany jest jako jedna z pierwszych ofiar walki Zbigniewa Ziobry ze środowiskiem lekarskim. Za pierwszych rządów tego ministra doktor trafił na blisko rok do aresztu wydobywczego. Zdaniem siostry lekarza, Joanny Derdy, okres spędzony w więzieniu miał zrujnować zdrowie mężczyzny. „Nie chciał się leczyć, bo, jak mówił, nikt go już nigdzie nie zamknie. Wiezienie odebrało mu coś jeszcze: prawo do wykonywania zawodu lekarza, co było dla niego jedną z ważniejszych spraw w życiu. Nigdy do końca się po tym nie podniósł. Przez ostatnie lata był złamanym człowiekiem. Trudno się z tym pogodzić” – mówiła w 2015 roku „Newsweekowi”. Szaniawski był lekarzem psychiatrii pracującym w szpitalu w Tworkach. Do aresztu trafił w 2006 roku pod zarzutem przyjęcia 2 tys. złotych łapówki za wystawienie fałszywej opinii lekarskiej dla piekarza z Ostrołęki. Jak przypomina portal miały obciążyć go zeznania Bożeny B. – „znanej w Ostrołęce oszustki”. W 2021 roku Szaniawski został oczyszczony z zarzutów i otrzymał zadośćuczynienie w wysokości 450 tys. złotych. Czytaj też:KO składa wnioski o wotum nieufności. Dotyczą Szumowskiego, Kamińskiego i ZiobryCzytaj też:Hejt wobec pracowników medycznych. Lekarze apelują do ministra Ziobry i policjiCzytaj też:Hanna Lis o filmach Latkowskiego i Sekielskich. Skrytykowała Zbigniewa Ziobro Źródło: Newsweek, Gazeta Wyborcza, Artystyczną karierę zaczynał od występów na scenie, ale to role filmowe (przede wszystkim Bogumiła Niechcica w "Nocach i dniach" oraz prof. Rafała Wilczura w "Znachorze" dały mu ogromną popularność Dwukrotnie się żenił. Z pierwszego małżeństwa z aktorką Elżbietą Will miał córkę Magdalenę, z drugiego – z Elżbietą Godorowską – syna Jana Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu 12 kwietnia 1982 r. na ekrany polskich kin wszedł "Znachor". Krytykom film Jerzego Hoffmana nie spodobał się, ale widzom tak. Sale kinowe pękały w szwach. W rankingu najpopularniejszych filmów lat 80. opowieść o prof. Rafale Wilczurze, którego zagrał Jerzy Bińczycki, zajęła 10. miejsce, przyciągając przed duże ekrany prawie 6,5 mln Polaków. Co ciekawe, wielu widzów właśnie tę rolę, a nie Bogumiła Niechcica w "Nocach i dniach", uważa za najwybitniejszą kreację aktora. "Na czym zasadzała się siła aktorstwa Jerzego Bińczyckiego? Po dziś dzień nie wiem, jakim aktorem był Bińczycki. To banał, jeśli powiem, że dobrym, ale czy wielkim? Na pewno był szlachetnym człowiekiem. To z niego emanowało. Przed kamerą Binio zawsze wydawał się niesłychanie prawdziwy" – mówił reżyser Jerzy Hoffman. Jerzy Bińczycki w filmie "Znachor" Uważał, że kamera go nie lubi Jerzy Bińczycki urodził się 6 września 1937 r. w Witkowicach. Swoją przyszłość wiązał z architekturą, do czego zachęcali go nauczyciele. O aktorstwie nie myślał. W liceum zaprzyjaźnił się z Markiem Walczewskim i postanowił wspierać go podczas wstępnych egzaminów do krakowskiej PWST. Sam też stanął przed komisją, zupełnie nieprzygotowany. Jak wspominała w "Gazecie Wyborczej" jego druga żona Elżbieta: Nazwiska obydwu przyjaciół znalazły się na liście przyjętych. "Binio na zewnątrz wydawał się spokojny, ale wewnątrz szalał. Miewał dziwne pomysły. Rozrabiali razem z moim byłym mężem Markiem Walczewskim. Takie dwa wariaty” – mówiła Anna Polony w "Dobrym Tygodniu". Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Karierę Jerzy Bińczycki zaczynał od epizodów w spektaklach Teatru Śląskiego. Musiało upłynąć trochę czasu, by aktorstwo stało się dla niego sensem życia, powołaniem. Nigdy nie pozbył się strachu przed publicznymi występami. Jak tłumaczyła Elżbieta Bińczycka: Popularność przyniosły mu role Bogumiła Niechcica w "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka i prof. Wilczura. Co ciekawe, aktor uważał, że "kamera go nie lubi". Podobno pierwszy dzień na planie zdjęciowym ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej wypadł tak źle, że Jerzy Bińczycki chciał zwracać pieniądze za zużytą taśmę i zrezygnować z dalszej gry. W "Nocach i dniach" stworzył kreację, która przyniosła mu nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku. Przyjaciele, opisując Jerzego Bińczyckiego, zwracali uwagę na jego poczucie humoru, dobroć i wrażliwość. Jerzy Stuhr wspominał: Jerzy Trela dodał: A Jacek Fedorowicz podkreślił: Nie wierzył w aktorskie małżeństwa Gdy Jerzy Bińczycki zdawał egzaminy do szkoły teatralnej, nagle zmarła jego ukochana mama. Bardzo przeżył jej śmierć, pogrążył się w żałobie, z której – jak informują plotkarskie media – wyrwała go Aleksandra Górska, młodsza o dwa lata studentka krakowskiej PWST. Zostali parą. W 1960 r. Górska otrzymała dyplom i wyjechała do Katowic do pracy w Teatrze Śląskim. Bińczycki ukończył studia rok później. Dostał angaż do tej samej placówki. Na miejscu okazało się, że ma rywala. Był nim Andrzej Szajewski, absolwent warszawskiej PWST. To właśnie on został mężem Górskiej oraz ojcem jej dwóch synów, Tadeusza i Łukasza. Foto: Gałązka / AKPA Aleksandra Górska gra babcię Lucynę Wielicką w serialu "Ojciec Mateusz" U boku Jerzego Bińczyckiego pojawiła się Elżbieta Will, aktorka katowickiego teatru. Pobrali się, przeprowadzili do Krakowa, na świat przyszła ich córka Magdalena (zajmuje się badaniami sztuki bizantyjskiej, pracuje na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie). Chętnie występowali razem na scenie Starego Teatru. Wiadomość o ich rozstaniu była zaskoczeniem. Rozwód przebiegł w pokojowej atmosferze. O swojej pierwszej żonie aktor wypowiadał się zawsze z sympatią i wdzięcznością; grywali potem wspólnie w spektaklach. "Małżeństwo to hazard. Mówi się: na całe życie, ale nie zawsze się to spełnia. Ludzie się rozstają. Ja też przeżyłem rozwód" — przyznał Bińczycki. I dodał: Po rozwodzie nie planował kolejnego związku. Poświęcił się pracy. Do czasu aż o wywiad poprosiła go Elżbieta Godorowska, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Jako dziecko przychodziłam z rodzicami do krakowskiego SPATiF-u. Mój ojczym był dziennikarzem, znał środowisko aktorskie. Poznałam Jurka już jako 17-latka, a kiedy byłam na trzecim roku polonistyki, świeżo po egzaminie z literatury współczesnej, gdzie omawiałam twórczość Marii Dąbrowskiej, poprosiłam go o wywiad" — wspominała. Po rozmowie została zaproszona do Starego Teatru na premierę reżyserowanej przez Bińczyckiego sztuki "Queen Mary" i na bankiet. Potem nastąpiły kolejne spotkania, a ich konsekwencją stało się drugie małżeństwo aktora. Elżbieta Godorowska była młodsza od męża o 17 lat. "Takiej kobiety szukałem. Zarówno mnie, jak i jej zależało na tym, żeby mieć prawdziwy dom, rodzinę. Tego nam brakowało. Mimo różnych temperamentów i rytmów wewnętrznych nasze marzenia i wyobrażenia o domu gdzieś się spotkały. To układanie wspólnego życia było dla mnie czasem wielkiego renesansu. Zaczęło się coś na nowo w mojej biografii, co zmieniło sens mojego życia" — mówił Jerzy Bińczycki w wywiadzie dla magazynu "Pani". W 1982 r. na świat przyszedł ich syn Jan (literaturoznawca). "Tworzyliśmy typową, mieszczańską rodzinę z rytuałem niedzielnych obiadów, podziałem obowiązków... Ale tata nie wprowadzał w domu reżimu. Nie chciał, żebym poszedł jego drogą i został aktorem. Straszył mnie tylko, żartując, że jak nie będę się uczył, to będzie musiał upchnąć mnie jakoś w teatrze jako halabardnika" — opowiadał Jan Bińczycki. Foto: Jan Bińczycki / Facebook/ Jerzy Bińczycki z drugą żoną Uprawiał dynie, które zdobywały nagrody na wystawach rolniczych W młodości Jerzy Bińczycki lubił spędzać czas z przyjaciółmi, godzinami grali w pokera. Jako dojrzały mężczyzna skupił się na życiu rodzinnym i odkrył nową pasję – ogrodnictwo. "W komponowaniu ogrodu widać było jego poczucie estetyki, tak samo w domu nad morzem, który sam wymyślił i dużo rzeczy sam zrobił. Tam też był ogród, z warzywnikiem skomponowanym kolorystycznie. W Krakowie były kwiaty wiosenne i jesienne, a letnie – nad morzem" – mówiła Elżbieta Bińczycka w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Letni dom znajdował się w Karwieńskich Błotach. Rodzina spędzała tu wakacje, częstym gościem była też Anna Dymna. Jej syn Michał w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" wspominał, że Jerzy Bińczycki: Jak ujawniła Elżbieta Bińczycka: Foto: Prończyk / AKPA Jerzy Bińczycki Cztery miesiące przed śmiercią Jerzy Bińczycki został dyrektorem Starego Teatru. Ostatni raz wystąpił publicznie pod koniec września 1998 r. podczas obchodów z okazji 10-lecia pierwszej w Krakowie transplantacji serca i olimpiady osób po przeszczepach. Recytował wiersz Wisławy Szymborskiej "Do serca w niedzielę". Nowa funkcja wiązała się z częstymi oficjalnymi wyjściami, których aktor nie lubił. Jan Bińczycki w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" opowiedział o śmierci swojego ojca. Jego rodzice mieli uczestniczyć w balu charytatywnym w Muzeum Narodowym. "Tata wiązał muchę, widać było, że bardzo nie chce mu się wychodzić. Mruknął pod nosem, że wolałby malować płot w Karwieńskich Błotach, niż iść na ten bal. Jednak poszli, a kiedy wrócili w nocy, spałem już. Mama obudziła mnie rano informacją, że dzieje się coś złego, z ojcem nie ma kontaktu, nie reaguje" — relacjonował. Ostatnie słowa, które usłyszał od ojca, brzmiały: Jerzy Bińczycki zmarł na zawał serca 2 października 1998 r. w szpitalu im. Gabriela Narutowicza w Krakowie. Został pochowany w Alei Zasłużonych Cmentarza Rakowickiego. W ostatniej drodze towarzyszyło mu kilka tysięcy krakowian. "Zostawiłeś mało przyjazną aurę początku października, w której moknąć będzie Twój nieprzygotowany na przyjście jesieni ogród. Zostawiłeś piękne oczy Elżbiety, w których trwogę potwierdza przepastne zdumienie, że może jednak zniknąłeś na zawsze. Zostawiłeś chłopięcy smutek Jaśka... Wierzę, że zmarli jak nikt integrują żywych. A jeśli Twoja śmierć tego nie potwierdzi, oznaczać to będzie, że trumnę, w której spoczywasz, otaczają martwi" — powiedział nad grobem przyjaciela Jan Nowicki. Foto: Jacek Bednarczyk / PAP / PAP Jerzy Bińczycki przez cztery miesiące był dyrektorem Starego Teatru Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!